mniam, jaki pyszny but

Gdy dziecko wkłada wszystko do buzi.

Nie wiem jak to się dzieje ale u nas ostatnio etap „wszystko do buzi”. Serio. Niby wiem, że u takiego małego człowieka zmysł dotyku jest najlepiej rozwinięty i dziecko wkłada wszystko do buzi co tylko napotyka na swojej drodze poznaje otaczający go świat. Ale, że tak na prawdę?! 

Wszystko nadaje się do oślinienia.

Kable, rura od odkurzacza, gniazdka – ok. Rozumiem. Ogon kota też można uznać za w miarę smaczny, zgadzam się. Wszystkie zabawki, książeczki, nawet leżak w ogrodzie i koła wózka. Piankowa mata w pokoju – jak najbardziej – można sobie dziąsła pomasować;) Ale już przy butach to ja wysiadam! Nie ma to jak pyszna, gumowa podeszwa prosto ze spaceru. Szkoda, że pogoda ostatnio lepsza bo do niedawna buty okraszone były lekką błotną polewą 😉 to dopiero był rarytas. 

Dałam mu gumową kaczuszkę, żeby odwrócić jego uwagę – działa tylko na chwilę. Młody jak namierzy coś interesującego zaczyna tak szybko raczkować, że ledwo za nim nadążam. No ale przynajmniej naprawdę ładnie mu to idzie.

Jeden plus całej tej sytuacji, że Syn ewidentnie zmusił mnie do sprzątania wszystkiego z podłogi. Zanim zostałam mamą nigdy bym siebie nie podejrzewała o tak częste odkurzanie 😉 ha, może warto nakarmić mają bestię zakupoholizmu i sprawić sobie nowy odkurzacz? Ciekawe co na to powie mąż:)  

Zakazany owoc.

Tak na serio ostatnio muszę mieć oczy dookoła głowy. Kiedy w domu nastaje cisza wiem, że młody znalazł coś nowego do ciumkania. Drogi rodzicu pamiętaj – cisza w domu jest zła. To znak, że Twoje dziecko coś właśnie wykombinowało i najpewniej wie, że to coś zakazanego. Nie od dziś wiadomo, że to czego nie wolno jest najbardziej interesujące! Ach, ten zakazany owoc smakuje najlepiej 🙂 No i biedny ten nasz kot. Miłość Syna nie zna granic więc kot chodzi ostatnio cały mokry od tych wyrazów czułości.

Leave a Reply