Lot samolotem z niemowlakiem

Pierwszy lot samolotem z niemowlakiem za nami!

Za nami pierwszy wyjazd z Synem na krótkie wakacje. Jako pierwszy, testowy, kierunek wybraliśmy Sardynię. Lot z Krakowa do Cagliari to niespełna 2,5 godziny więc idealny czas żeby zobaczyć „z czym się to je”. Ten pierwszy lot samolotem z niemowlakiem mogę podsumować jednym słowem. Rewelacja! Nie mogę powiedzieć, żebym się stresowała przed wyjazdem. Podeszłam do tego na pełnym luzie (choć pewnie jakbyście zapytali mojego męża to by powiedział że małe reisefieber było) i pewnie dlatego też tak dobrze nam poszło. Zresztą Syn ewidentnie nadaje się na kompana podróży i jest wspaniałym przykładem, że pojawienie się dziecka nie musi oznaczać dla rodziców rezygnacji z wyjazdów. Oczywiście inaczej spędzaliśmy czas na miejscu ale o tym napiszę innym razem.

Co spakować na lot samolotem z niemowlakiem.

Dobra organizacja to klucz do sukcesu! Ci, którzy mnie znają, wiedzą na pewno, że lista rzeczy do spakowania gotowa była już kilka dni (no dobrze, tygodni) przed wyjazdem. Pewnie jestem w tym względzie lekko szalona jednak dla mnie i męża ta moja obsesja robienia list się sprawdza. Ale do sedna! Co spakować do bagażu podręcznego na lot samolotem z niemowlakiem.

Jedzenie

Zależnie od tego co je Wasze dziecko i jak długi czeka Was lot spakujcie tyle „posiłków” ile w tym czasie zjadło by dziecko plus jeden. My na wspomniane 2,5 godziny mieliśmy przygotowane dwie butelki mleka, po jednej na start i lądowanie. Pomimo, że Syn nie je tak często i teoretycznie jedna porcja mleko powinna wystarczyć druga okazała się wspaniałym remedium na zmęczenie przy locie powrotnym, który odbywał się wieczorem w czasie gdy Mały powinien był iść spać. Mleko zawsze pomaga mu się wyciszyć i dokładnie taką funkcję spełniła druga butelka. Gorącą wodę zapewni Wam obsługa samolotu, zimną zabierzcie oczywiście ze sobą i później po porostu je zmieszajcie (np 140 ml w temperaturze pokojowej i 40 ml wrzątku)

Zabawki

gryzak Żyrafa Sophiezawieszka motyl LamazeNie oczekujmy od naszego dziecka, że przez czas lotu będzie się umiało sobą zająć. Oczywiście nowa sytuacja, ludzie w około i sam pobyt na pokładzie samolotu są interesujące dla dziecka jednak musimy być przygotowani na zabawianie naszego malucha przez cały lot. Co my wzięliśmy ze sobą? Oczywiście nieodzowną żyrafkę Sophi, która aktualnie jest numerem jeden dla Syna. Była też zawieszka motyl z firmy Lamaze oraz dwie książeczki. Te cztery rzeczy oraz zabawy w samolot, piosenki i pełen repertuar zabaw na kolanach rodziców pozwoliły naszemu Synowi przetrwać lot z uśmiechem od ucha do ucha. I nam przy okazji też 🙂

Ubranie

Pod tym kryje się nie tylko odpowiednie, warstwowe ubranie naszego malucha ale też posiadanie kocyka do okrycia go. W samolocie potrafi być i duszno i chłodno. Dodatkowo warto mieć ze sobą coś co pozwoli nam osłonić dziecko przed światłem, kiedy będzie chciało zasnąć. Syn miał na sobie oczywiście body z długim rękawem, sweterek (cienki polarek w jedną stronę) dodatkowo mieliśmy dla niego cieplejszy rozpinany polar z kapturem. Duża bambusowa pielucha (otulacz) świetnie się sprawdziła jako kocyk. Prawie bym zapomniała dodać! Podstawa podróżowania z niemowlakiem – ubranie na zmianę 🙂 Wypadki chodzą po ludziach a po niemowlakach to już w ogóle! Pewnie coś o tym wiecie 😉

Zmiana pieluszki

Oczywiście jedna z najważniejszych spraw dla małego człowieka to czysta pieluszka. Przynajmniej jedna z samolotowych toalet jest przystosowana do zmiany pieluszki, posiada rozkładany ze ściany blat, na którym możemy bezpiecznie ułożyć dziecko. Nasz wyjątkowo długi jak na prawie 6 miesięczne niemowlę Syn (71 cm) spokojnie się na nim mieścił. Nie będę się tu rozpisywać co jest potrzebne do zmiany pieluszki bo to każdy rodzic wie doskonale, jedno co mogę Wam podpowiedzieć to weźcie ze sobą pachnące woreczki na zużyte pieluszki. Kiedy zdarzy się „dwójka” nie będzie problemu, że wyrzucamy taki smrodek do kosza bardzo małej samolotowej toalety.

Jak minął nasz lot?

Tak jak pisałam już na początku ten pierwszy lot samolotem z niemowlakiem był rewelacyjny. Nie twierdzę, że Syn ani razu nie zapłakał (w drodze powrotnej zmęczenie dało o sobie znać) ale na szczęście szybko udało się nam go pocieszyć i uśpić (tak, tak mleko działa cuda). Tak naprawdę nie wyobrażałam sobie, żeby mogło być lepiej. Mały zaczepiał wzrokiem współpasażerów i patrzył się tak długo i intensywnie aż jego „ofiara” nie miała wyjścia i po prostu musiała zacząć się do niego uśmiechać:) Zresztą Włosi, którzy z nami lecieli okazali się miłośnikami maluchów więc każdy kto koło nas przeszedł (siedzieliśmy w ostatnim rzędzie więc było sporo osób) zaczynał bawić się z naszym śmieszkiem.

Na lotnisku.

Lecieliśmy z lotniska w Krakowie do Cagliari i z powrotem. Oba lotniska są przystosowane do podróżowania z dzieckiem w wózku. Nie mieliśmy problemów ze znalezieniem wind czy zbyt wąskimi przejściami. Obsługa też była zawsze bardzo pomocna.

Odprawa

Przeszła nam bardzo sprawnie i bez żadnych problemów. Niemowlę posiada własny bilet, musimy okazać jego dokument tożsamości (dowód osobisty lub paszport). Proponuję być na lotnisku 2 godziny przed odlotem aby później nie śpieszyć się niepotrzebnie.

Kontrola bezpieczeństwa

Poza standardowymi procedurami kontroli na lotnisku dodatkowo musiałam wyciągnąć na tacę jedzenie dziecka (mleko, mieszankę itp.) a w czasie przejścia przez bramkę do wykrywania metali Syn nie mógł siedzieć w wózku. Dla dziecka możemy przewozić napoje i jedzenie, możemy jednak zostać poproszeni o ich spróbowanie. Wózek został również poddany kontroli np. w Krakowie został sprawdzony na obecność śladów materiałów wybuchowych.

Wózek 

Istnieją dwie możliwości załadunku wózka na pokład samolotu. Możemy oddać go wraz z bagażem rejestrowanym lub podjechać nim pod sam samolot i dopiero wtedy oddać go obsłudze. W obu przypadkach nasz wózek musi zostać oznakowany zawieszką bagażową jak normalna walizka. My zdecydowaliśmy się oddać wózek dopiero przy wejściu do samolotu. Było nam znacznie wygodniej poruszać się z nim po lotnisku, raz że miałam wolne ręce, dwa że mogliśmy zawiesić na nim torbę z rzeczami Syna. Aby zabezpieczyć wózek przed rozłożeniem i zniszczeniem w czasie załadunku do samolotu spięliśmy go dwoma pasami na klamrę. Pasy kupiliśmy w Decathlonie za 29,99 zł. Są oczywiście wielorazowego użytku i wydają się bardzo solidne (takim samym pasem spięliśmy walizkę). Po wylądowaniu na obu lotniskach wózek czekał na nas pod samolotem (wiem, że czasem niestety zdążają się sytuację, że wózki trafiają na taśmę bagażową)

Wejście do samolotu

Jeśli nie zależy Wam na umieszczeniu bagażu podręcznego w luku proponuję abyście zaczekali z wejściem do samolotu do samego końca. Nie musicie wtedy stać w kolejce tylko spokojnie posiedzicie i podejdziecie na końcu. Dodatkowo im później wejdziecie na pokład tym mniej ludzi będzie musiało koło Was przejść kiedy już będziecie czekać na start w swoich fotelach. Dla malucha duży gwar może być męczący a w czasie lotu i tak będzie miał wiele bodźców więc im później wejdziecie na pokład tym lepiej.

Start i lądowanie

Start i lądowanie to tak naprawdę najtrudniejsze momenty lotu z dzieckiem. Zmiana ciśnienia może być uciążliwa dla dorosłego, zatkane uszy nie są przyjemną sprawą a maluszek nie będzie umiał sam sobie pomóc. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć. Warto podać dziecku albo coś do picia albo smoczek. Obie metody wypróbowaliśmy w czasie naszych lotów i jak na razie możemy powiedzieć, że obie się sprawdziły. Podczas startu i lądowania niemowlę musi siedzieć na kolanach opiekuna i być przypięte pasami bezpieczeństwa do pasa rodzica. Zapięcie ich jest niezwykle łatwe. Pas dziecka posiada pętelkę którą przekładamy przez swój pas i zapinamy dokładnie w ten sam sposób co własny. Jeśli Wasze dziecko jest wrażliwe na głośne dźwięki warto zainwestować w słuchawki wygłuszające dla niemowląt. Znowu, im lepiej się przygotujemy tym mniej niespodzianek będzie nas czekać w trakcie lotu.

A co pomiędzy?

To co będziecie robić w czasie pomiędzy startem i lądowaniem zależy już tylko od Waszej inwencji. Wiadomo, że im krótszy lot tym łatwiej Wam będzie zająć czymś dziecko. Możecie też w miarę możliwości wybierać loty pokrywające się z porami drzemek malucha. U nas w obie strony udało się że Syn część lotu przespał. Resztę czasu po prostu się bawiliśmy.

Gdybyście zapytali mnie o trzy najważniejsze sprawy w czasie pierwszego lotu samolotem z niemowlakiem ( i każdego następnego) to byłaby to: dobrze spakowana torba dziecka, Wasze pozytywne nastawienie (dziecko wyczuje Wasze zdenerwowanie) i przygotowany plan B:)

Czekam na Wasze historię z podniebnych podróży z maluchem! A jeśli to dopiero przed Wami dajcie znać jak Wy przygotowalibyście się do takiego lotu. A ja już zaczynam planować nasz kolejny lot, tym razem interkontynentalny. To dopiero będzie przygoda 🙂

Leave a Reply